Komentarz

 

No cóż, raczej mało kto się spodziewał, że nasze życie religijne będzie wystawione na taką próbę. Jakby mało było innych „radości”.

Podejrzewam, co możecie myśleć, choć bardzo często się mylę.

Wierzcie mi, jest mi z tym ciężko. Zawsze zapraszałem ludzi na Mszę św., a chwilowo robię coś całkiem innego. Ale i takie doświadczenie trzeba przyjąć i przetrawić przed Panem Jezusem. Bo On wciąż jest. I będzie.

Zauważcie, że w żadnym punkcie Dekretu, ks. Biskup nie prosi nas, żebyśmy skakali z radości i klaskali. Nie po to w Popielec sypaliśmy głowy popiołem, żeby teraz miotać się i użalać się, jak nam ciężko. Bo jest ciężko. Ale użalanie tego nie poprawi.

Być może ten obecny Wielki Post ma być również i takim umartwieniem. Nie planowaliśmy tego, ale skoro przylazło, przyjmujemy to z wiarą, że Pan Bóg ma to w swoich planach.

Módlcie się dużo. I za chorych, których zaraza dopadła, i za tych, którzy z tym paskudztwem walczą. I za siebie samych, za swoje Rodziny, za naszą Parafię i za cały Kościół. Bo Kościół bardzo potrzebuje modlitwy.

Stając wczesnym rankiem przy ołtarzu ogarniam Was wszystkich modlitwą i proszę o wiarę, zbawienie i zdrowie dla Was. Dla siebie też trochę, ale przede wszystkim dla Was.

Spotkamy się pewnie nie raz w czasie Adoracji, bo to nam wolno.

Zasięgnijcie wiadomości o Komunii duchowej i praktykujcie ją. Może Pan Bóg chce, żebyśmy sobie o niej przypomnieli.

Korzystajcie ze Spowiedzi świętej, żeby ratować swoje dusze i wiarę. Nie czekajcie, aż się dusza zabrudzi, bo nie wiemy, co przed nami.

 

Każdego dnia będę zamieszczał tu króciutki komentarz do aktualnej Ewangelii. Nie musicie tego czytać… Ale możecie zerknąć.

 

Poniedziałek, 16.03.2020 – Łk 4, 24-30

„Żaden prorok nie jest mile widziany w swojej ojczyźnie.”

Wiecie, czemu ludzie się tak dzisiaj boją? Bo dotarło do nich, że nagle mogą umrzeć. O śmierci nie mówi się w „dobrym towarzystwie”, a tu nagle ona się o nas ociera. Boją się, bo nie ma gdzie uciec, wszędzie tak samo, albo gorzej. No i pojawia się mnóstwo fałszywych proroków z receptą na prawdziwe szczęście. Tego Pan Jezus nigdy nie robi. Nie obiecuje wiecznego życia na tym świecie, mówi o dźwiganiu krzyża i prześladowaniach. Nie owija w bawełnę, ale mówi wprost, jak do tych z Nazaretu. Jak się zachowam wsłuchując się Jego słowa? Będę się Go chciał pozbyć czy Mu uwierzę?

 

Wtorek, 17.03.2020, wspomnienie św. Patryka - Mt 18, 21-35

"Panie, ile razy mam przebaczyć, jeśli mój brat wykroczy przeciwko mnie?"

A może po prostu przestać liczyć, ile razy. Liczymy naszą szlachetność i wspaniałomyślność tylko po to, żeby poczuć się lepiej. Przebaczanie staje się wtedy tylko pretekstem do lepszego samopoczucia. Bo ja potrafię... Tylko wtedy myślę wyłącznie o sobie, nie o tym, że mojemu bratu ma ulżyć.

 

Środa, 18.03.2020 - Mt 5, 17-19

"Dopóki niebo i ziemia nie przeminą, ani jedna jota, ani jedna kreska, nie zmieni się w Prawie."

Jota to najmniejsza litera w hebrajskim alfabecie, coś jak nasz przecinek. Ale nie da się poprawnie napisać zdania, kiedy nawet najmniejszą literkę opuścimy. Tak, jak byśmy pisali list bez samogłosek. To, co mówi dziś Pan Jezus, nie jest najlepszą informacją dla tych, którzy tak bardzo kombinują, jakby tu obejść jakieś przykazanie. Którzy nam udowadniają, że dopiero dzisiaj Kościół umie właściwie odczytać Ewangelię. Nie dajcie się nabrać. Bo cokolwiek wymyślą, naszym obowiązkiem jest wytrwać przy tym, czego uczy nas Kościół od 2000 lat.

 

Czwartek, 19.03.2020 - uroczystość św. Józefa, Oblubieńca Matki Najświętszej - Łk 2, 41-51a

"Synu [...], ojciec Twój i ja z bólem serca szukaliśmy ciebie"

Nie jesteś Panem Jezusem. Więc nie odpowiadaj pytaniem: czemuście mnie szukali? Ciesz się, że Matka Najświętsza i św. Józef szukają ciebie i twojej duszy. Zależy im na tym, żebyś nie zgubił się bez Boga. Nie chowaj się przed Nim, bo i tak się nie ukryjesz. Pozwól się znaleźć i zaufaj Tym, którzy chcą ci pomóc. Nikt się jeszcze nie zawiódł na Nich. Zawołaj głośno: Tu jestem. To, że Bóg widzi i działa w ukryciu, nie oznacza, że ty musisz bawić się z Nim w chowanego.

 

Piątek, 20.03.2020 - Mk 12, 28b-34

"Które jest pierwsze ze wszystkich przykazań?"

Każde jest pierwsze. I żadne z nich, jeśli potraktujemy Boże przykazania tylko jako Boże rozkazy. Trzeba czegoś więcej, żeby stały się najważniejsze, każde z nich. Dlatego Pan Jezus mówi, że nie przyszedł znieść Prawa, ale je dopełnić. Miłością. Przykazania bez miłości staną się udręczeniem i zmorą, żeby nic nie opuścić. Dopełnione i przyjęte z miłością, stają się nie tylko przepisem Prawa, ale zmieniają życie, tak, żeby się Bogu podobało. Miłość, Boża Miłość, z której czerpiemy wciąż nasze siły, jest jedynym sensownym wytłumaczeniem tego, że ten świat jeszcze istnieje. I że nasze życie może być życiem, a nie tylko szarpaniną.

 

Sobota, 21.03.2020 - Łk 18, 9-14

"Dwóch ludzi przyszło do świątyni, żeby się modlić..."

Nie bój się, że Pan Bóg cię nie zauważy w kościele. To jest Jego dom, a my zawsze żyjemy w obecności Boga. Ty się martw o to, żebyś zauważył Boga. Nie mów Mu ciągle o sobie, bo Bóg to Ojciec, a nie ankieter z urzędu, który nic o tobie nie wie. I nie tłumacz wszystkiego Panu Bogu, On się doskonale orientuje w twoim życiu. Zamiast tyle mówić, poproś Boga, żebyś umiał usłyszeć to, co On tobie chce powiedzieć. Bo inaczej wyjdzie na to, że rozmawiasz sam ze sobą, a nie z Ojcem.

 

Niedziela, 22.03.2020 - J 9, 1-41

"Cały urodziłeś się w grzechach, a nas pouczasz?"

To bardzo częsty argument podnoszony przez ateistów przeciw Kościołowi i jego ludziom: jak może nas pouczać ktoś, kto sam grzeszy! Kościół jest grzeszny, bo składa się z ludzi grzesznych. Kościół jest Święty, bo jego Głową jest Jezus Chrystus, Bóg, w którym nie ma cienia grzechu. Gdyby Kościół na ziemi mial się składać z ludzi świętych, byłby pusty. Dlatego jest Kościół Triumfujący, czyli co są już w Niebie. Jest Kościół Walczący, czyli my, zmagający się ze swoją grzesznością. I jest Kościół Cierpiący, czyli cała rzesza tych dusz, które w Czyśćcu muszą odpokutować za swoje grzechy nim wejdą do Nieba. W tym wszystkim Panem jest Jezus Chrystus i tylko dzięki Niemu umiemy nie tylko zmierzyć się z naszymi grzechami, ale i zwyciężać. To nie znaczy, że mamy milczeć, kiedy widzimy zło.

 

Poniedziałek, 23.03.2020 - J 4, 43-54

"Uwierzył człowiek słowu, które Jezus powiedział do niego, i poszedł."

Gdyby Apostołowie zachwycili się słowami Jezusa Chrystusa i pozostali na swoich miejscach, świat nie poznałby Dobrej Nowiny. To bardzo dobrze, że słuchamy i przyjmujemy Słowo Boże. Ale trzeba na nie jeszcze odpowiedzieć. Zdecydować się na to ewangeliczne "i poszedł". Po drodze zdarzają się cuda, jeżeli jest to droga, w którą posyła Pan Jezus. Nawet jeżeli jest to tylko droga z kościoła do domu.

 

Wtorek, 24.03.2020 - J 5, 1-16

"Oto wyzdrowiałeś. Nie grzesz już więcej, aby ci się coś gorszego nie przydarzyło."

Wydaje nam się takie normalne, że jak człowiek wraca do sił, do zdrowia, jak się te ciemne chmury nad nim trochę rozejdą, to chciałby świat przewrócić do góry nogami. Tyle chciałby zrobić, nadgonić stracony czas, pozałatwiać zaległe sprawy. Gdzieś uciekają te wszystkie obawy, które ciążyły w ciemnym czasie. Zapomina się też o wielkich obietnicach poprawy, zmiany życia, jeśli tylko mi się polepszy, to będę, Panie Boże, innym człowiekiem. A Pan Jezus przypomina: nie grzesz, bo możesz za chwilę wpaść jeszcze gorzej. Rób swoje, na ile masz sił, ale uważaj, żeby grzech znów cię nie osłabił. Bo drugiej szansy możesz nie mieć.

 

Środa, 25.03.2020 - Zwiastowanie NMP - Łk 1, 26-38

"Jakże się to stanie?"

Dobrze, że Pan Bóg nam się nie tłumaczy z tego, jak działa. Robi swoje, patrząc na potrzeby naszych dusz. Wsłuchuje się w nasze modlitwy, ale lepiej od nas wie, jak zadziałać. My możemy jedynie uczyć się za Maryją, jak powiedzieć Bogu: Niech mi się stanie według Twego słowa. I nie tylko powiedzieć, ale naprawdę zgodzić się na Jego słowo. Bo jeżeli będziemy tylko przytakiwać, a w sercu nie pójdziemy za Jego wolą, to zmarnujemy szansę na nasze zbawienie.

 

Czwartek, 26.03.2020 - J 5, 31-47

"Jak możecie uwierzyć, skoro od siebie wzajemnie odbieracie chwałę, a nie szukacie chwały, która pochodzi od samego Boga?"

Gdzieś w każdym z nas siedzi tęsknota, żeby mnie dostrzeżono. Żeby zauważono moje starania, wysiłek. Żeby pochwalono mój wygląd, majątek, moją godność. Żeby uszanowano moje dobre uczynki, wsłuchiwano się w moje mądre słowa. Żeby podziękowano za ten pot i trud, za wyrzeczenia. Fakt, miłe słowa wzmacniają nasze dobre samopoczucie. Problem w tym, że samopoczucie niewiele ma wspólnego z Bożą chwałą. Wsłuchując się choćby w 8 Błogosławieństw już chwytamy się na tym, że Pan Bóg raczej ma całkiem inną wizję człowieka i inaczej widzi ludzką chwałę niż my. Upodobał sobie w cichych, smutnych, płaczących, głodnych, prześladowanych... Co nie znaczy, że nam tego życzy. Ale chce Bóg, żebyśmy nie pogardzili tym, co po ludzku wcale chwały nie przynosi. Jezus Chrystus przez swoją Mękę i Krzyż pokazuje każdemu pokoleniu, że do prawdziwej chwały wchodzi się przez uniżenie. 

 

Piątek, 27.03.2020 - J 7, 1-2.10.25-30

"I Mnie znacie, i wiecie, skąd jestem."

No i co z tego, że znali i wiedzieli? W niczym im to nie pomogło: znali, ale nie poznali; wiedzieli, ale nie uwierzyli. Nie byli w stanie zrobić kroku dalej, żeby rozpoznać w Jezusie z Nazaretu Syna Bożego. Strzeżmy się takiej pułapki. Bo my też znamy Pana Jezusa i wiemy, skąd pochodził. Ale to za mało, żeby serce odpowiedziało na Jego wezwanie. Pana Jezusa znał też Herod, Piłat i mnóstwo uzdrowionych i nakarmionych przez Niego ludzi. Gdzie byli w Wielki Piątek?

 

Sobota, 28.03.2020 - J 7, 40-53

"Nigdy jeszcze nikt tak nie przemawiał, jak ten człowiek."

Ludzie bardzo dużo mówią. Nawet w warunkach kwarantanny jesteśmy zalewani potokami słów płynących z różnych urządzeń. Bardzo często ludzie mówią zwykłe głupoty i w tym zalewie bredni giną nieraz słowa wartościowe i niosące pokrzepienie. I pewnie tak samo było w czasach dzisiejszej Ewangelii, skoro nawet dowódca straży był pod wrażeniem mowy Pana Jezusa. W natłoku słów dotarło do niego, to co mówił Zbawiciel. I to mu wystarczyło. Nie wysilał się na komentowanie tego, co mówił Chrystus, nie oceniał, nie poprawiał. Po prostu zadziwił się, że ktoś może mówić właśnie tak. I to w nim zostało. Może i my powinniśmy od tego zacząć. Wsłuchać się w Pana Jezusa.

 

Niedziela, 29.03.2020 - J 11, 1-45

"Choroba ta nie zmierza ku śmierci, ale ku chwale Bożej."

Dziwnie brzmią te słowa, kiedy człowiek ma głowę zawaloną ględzeniem "ekspertów" i codzienną porcją statystyki epidemicznej. A może zapomnieliśmy o słowach starego Hioba? Jeśli dobro możemy przyjąć z rąk Pana, czemu nie możemy przyjąć i zła? Skąd nam przyszło do głowy, że Pan Bóg może nas tylko głaskać i nam słodzić? Daliśmy się pociągnąć choremu mirażowi, że Bóg jest tylko miłosierny i cokolwiek człowiek zrobi, największe draństwo, to Pan Bóg machnie na to ręką? Bez żadnej refleksji, bez żadnego żalu i nawrócenia ze strony człowieka? Daj, Boże, żebyśmy zaczęli myśleć nie tylko o sobie, ale właśnie o Tobie.

 

Poniedziałek, 30.03.2020 - J 8, 1-11

"I Ja ciebie nie potępiam. Idź i odtąd już nie grzesz."

Potępić można bardzo szybko. Zwłaszcza, jak ogarnie człowieka tzw. święty gniew. Tyle, że nikt nie dał nam prawa do potępiania innych. Sam Bóg nie chce potępiać kogokolwiek, ale każdemu daje szansę. Ale pod jednym warunkiem: idź i więcej nie grzesz. To ma sens. Jeżeli Bóg się nad tobą lituje, to w zamian chce od ciebie konkretnego daru. Nie pochwał, nie podlizywania się, ale wzięcia się do roboty, żeby zmienić swoje życie. My lubimy taki wysiłek zmieniania życia, ale u innych. Sami niechętnie się do tego zabieramy. A kto wie, ile nam czasu zostało?

 

Wtorek, 31.03.2020 - J 8, 21-30

"Wy jesteście z tego świata, Ja nie jestem z tego świata."

To prawda, jesteśmy skazani na ten świat. W tym świecie się rodzimy, żyjemy i w tym świecie umrzemy. I dopiero po tym zobaczymy inny świat. I marne byłoby nasze czekanie na tę chwilę, bo przecież nie chcemy umierać, gdyby nie Jezus Chrystus. To On jest łącznikiem tego świata z Jego światem. I tylko pozostając wiernym Chrystusowi, nie musimy się bać przejścia na tamten świat. Bo przejść trzeba będzie. Jezus Chrystus jest naszą nadzieją. Można żyć bez nadziei, ale bez nadziei umierać?

 

Środa, 01.04.2020 - J 8, 31-42

"Każdy, kto popełnia grzech, jest niewolnikiem grzechu."

Im bardziej chcemy być wolni od Boga, tym bardziej pogrążamy się w grzechu. Na początku nie widać tego na zewnątrz, ale potem robi się z człowiekiem coraz gorzej. I im bardziej wmawia sobie, że jest wolny, tym bardziej bagno go wciąga. Prawdziwą wolność daje tylko życie z Bogiem.

 

Czwartek, 02.04.2020 - J 8, 51-59

"Kim Ty siebie czynisz?"

Mieli faryzeusze problem z Panem Jezusem. Nie mieściło im się w głowie, że ktoś może w taki sposób nauczać i mówić o sobie: Ja Jestem. To wyrażenie było zarezerwowane wyłącznie dla Boga, to było Jego Imię. Bo tak Bóg przedstawił się Mojżeszowi w płonącym krzaku na pustyni. A tu jakiś nauczyciel z zapadłej wsi mówi o sobie: Ja Jestem. Ale nie tylko faryzeusze mieli ten problem. Dziś również wielu ludzi zadaje Panu Jezusowi to pytanie: kim Ty siebie czynisz? Jedni widzą w Nim nauczyciela, inni uzdrowiciela, jeszcze inni rewolucjonistę. Najtrudniej jest im odkryć, że Pan Jezus to Syn Boży, prawdziwy i żywy Bóg. Kim dla mnie jest Jezus Chrystus?

 

Piątek, 03.04.2020 - J 10, 31-42

"Wierzcie moim dziełom."

Takie proste się to wydaje. Wierzyć wszystkiemu, co Pan Jezus robi dla nas. Niestety,jest problem: to co dobre nam się przydarza, bardzo często przypisujemy naszym zasługom, zdolnościom, sprytowi, szczęściu. To, co złe nam się przydarza, o, za to obwiniamy Pana Boga. Bo nam nie pomógł, nie wysłuchał, nie chciał ratować. I wielu się na Niego obraża, bo nie zadziałał według tego, co oni chcieli. A my dziękujemy Panu Jezusowi, że wciąż dla nas działa. I nawet, kiedy smutek, żal, cierpienie czy samotność spowodują, że nie dostrzeżemy Jego działania, powinniśmy powiedzieć sobie: Bóg wie lepiej.

 

Sobota, 04.04.2020 - J 11, 45-57

"Czyżby nie miał przyjść na Święto?"

Bez obaw. Przyjdzie. To Jego Święto. Być może nas nie będzie w kościele. Być może nie wszyscy doczekamy tych wielkich wydarzeń. Ale niezależnie od tego, Pan Jezus po raz kolejny poczuje zdradziecki pocałunek Judasza, po raz kolejny weźmie na ramiona krzyż, po raz kolejny zostanie do niego przybity i nam nim umrze. I po raz kolejny znajdziemy pusty grób, sztandar zwycięstwa nad śmiercią. Bez obaw. Być może nasze świętowanie będzie inne niż co roku. Ale to nie zmienia faktu, że Wielka Noc zabłyśnie nad nami.